Pokazywanie postów oznaczonych etykietą celebracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą celebracja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Jak u pana Boga za piecem

 Proste życie w niepowtarzalnym bieszczadzkim zadupiu: - wstać wcześnie, pokręcić się tu i tam, przyszykować śniadanie, powędrować po lesie lub łąkach, zjeść do syta, odpoczywać razem z chylącym się dniem i iść spać razem z kurami. 

Nikt nie zakłóca prawidłowości prądów powietrznych, które ciebie otaczają. Otulony ciszą robisz co chcesz, albo nic nie robisz. Jesteś poza tym całym cywilizacyjnym zgiełkiem. Nie masz ochoty rozsądzać spraw egzystencjalnych, czy jest dobro i zło, czy może tylko miłość. Nie ma prądu, nie ma radia ani telewizji, telefon służy głównie do robienia zdjęć, nie grzebiesz w nim bez sensu.





Można sobie taki styl narzucić? Można, ale żeby czuć się w opisanych warunkach jak u pana Boga za piecem, najpierw trzeba przeżyć te swoje kilkadziesiąt lat i dostać nieco w dupę od świata ludzi. Czyli odebrać osobistą lekcję. Bowiem nie doceni słodkości ten, kto nie poznał goryczy. A kiedy już jesteś gotowy, przypłynie do ciebie umiejętność cieszenia się z tego, co jest i dopiero wtedy czujesz życie i dostrzegasz piękno we wszystkim, co ciebie otacza, także w nie usuwanych pajęczynach.


Więc czujesz się jak u pana Boga za piecem. Wszystko dzieje się niespieszne, a czas się rozciąga. Bawi cię celebracja śniadań. Składniki proste: - masło, cebula, pomidor, czosnek, tudzież taka kiełbasa, jakiej w mieście nie uświadczysz. Do tego kubek kakao. Albo dwa kubki.









niedziela, 7 grudnia 2014

Święto Odejścia

Święto Odejścia.
Albo: Słowo na niedzielę.
Albo: One day after. 
Przecież jesteśmy globalną wioską bez granic.
Skończyło się grupowe święto Łemków, a dla mnie zaczęło się Święto Odejścia. 
         Traktuję bowiem każdy dzień jak święto, potrafię zachwycać się byle drobiazgiem. Czasami tylko jestem smutny, nieraz bez powodu, to jest naturalne, jest jak wydech po wdechu.
Celebruję to odejście, celebruję śniadanie, ale najpierw obserwuję wschód słońca w tym dniu świątecznym. Słońce wychyla się ponad las akurat w tym samym miejscu, gdzie w nocy pokazał się księżyc..... .
   


Robię ostatni uroczysty obchód z aparatem, w drodze powrotnej aparat będzie w plecaku.
Celebruję zwijanie namiotu i pakowanie plecaka. To wszystko trwa, działam wolno, bo nigdzie mi się nie spieszy. To jest nabożeństwo. To jest medytacja w uważnym działaniu.
           Nazwali mnie tu Pastorem. Niech będzie, jeżeli muszą nazywać....
O co chodzi z tym celebrowaniem i świętowaniem?
           - Chodzi o to, żeby nie robić niczego z poczucia obowiązku.
           - Chodzi o to, żeby robić wszystko z miłości, wtedy jest święto.
Mówiłem zawsze, że każdy dzień jest dla mnie niedzielą, moi pracujący przyjaciele poprawili to na: - każdy dzień jest dla mnie tak miły, jak piątek po pracy. I niech tak będzie dla Ciebie.
          W każdym razie nie należy robić niczego z ponurą miną, tępo, bez życia. Jak można być ponurakiem, iść przez życie w narzekaniu i szukaniu wokół winnych?
Ludzie idą przez życie jakby dźwigali jakieś brzemię.

      • Chodzi o to, żeby nauczyć się żyć w radości! Chodzi o to żebyś żartował. A nawet od czasu do czasu zrób coś szalonego. Czyli stań się na powrót dzieckiem.
      • Chodzi o to, żebyś robił to, co lubisz....
Każdy ma swoją własną niepowtarzalną drogę......
Świętuj.
Jeśli jesteś sam, świętuj razem z twoim wewnętrznym dzieckiem, z samym sobą. Jezus powiedział: -„Tylko ci, którzy są jak małe dzieci, wejdą do Królestwa Niebieskiego”.
Jesteś już tu, gdzie powinieneś być, uczyń jeszcze jeden drobny wysiłek: wyjdź ze swojego przywiązania do nieszczęść. Nie inwestuj w nieszczęście – inwestuj w świętowanie. Zrób jeden krok w stronę życia, a życie zrobi tysiąc kroków w twoją stronę. Umysł będzie cię ściągał z powrotem. Powiedz mu wtedy: - „Poczekaj, dość już się z tobą nażyłem, teraz daj mi trochę pożyć bez ciebie”.
I zacznij świętować życie.