Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atomy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atomy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 stycznia 2026

Kosmiczny Nicpoń

Niesprawdzalne idee. 

Przykładem niesprawdzalnej idei były atomy. Wielu fizyków w XIX wieku nie wierzyło, że atomy rzeczywiście istnieją. One mogą być jedynie matematycznym wymysłem – mówili. I ten matematyczny wymysł, przypadkiem oczywiście – umożliwił prawidłowy opis świata. Na przykład filozof Ernst Mach traktował atomy wyłącznie jako hipotezę pomagającą prowadzić obliczenia. Przecież nawet dzisiaj nie możemy otrzymać bezpośrednich obrazów atomów, jednak już wiemy dlaczego – otóż w ich świecie obowiązuje zasada nieoznaczoności Heisenberga.  

             Niebezpośredni, chociaż najbardziej przekonujący dowód istnienia atomów podał w 1905 roku Albert Einstein, opierając się na ruchach Browna. Zamiast usiłować robić zdjęcie obiektu, może powinniśmy zadowolić się fotografią jego cienia?


Jak wiemy, niesprawdzalną ideą w fizyce było także nieuchwytne neutrino.

W 1930 r. fizyk Wolfgang Pauli, badając radioaktywność, przedstawił hipotezę istnienia tej nowej niewidzialnej cząstki. Pauli zdawał sobie sprawę z trudności, ponieważ z jego obliczeń wynikało, że neutrina bardzo rzadko oddziałują na materię, ponieważ są niezwykle przenikliwe i przechodzą przez całą Ziemię jakby ona w ogóle nie istniała.

Pauli podawał przykład: – gdybyśmy hipotetycznie zbudowali blok ołowiu rozciągający się na kilka lat świetlnych(!) między Układem Słonecznym a najbliższą gwiazdą Alfa Centauri umieszczając go na drodze neutrin, to i tak większość z nich przeniknęłaby przez tę przeszkodę.

Biliony neutrin emitowanych przez Słońce ciągle przenikają nasze ciała, nawet w nocy. Pauli przyznawał: - popełniłem niewybaczalny błąd – przepowiedziałem istnienie cząstki, której nigdy nie będzie można zarejestrować.

Fizycy kwantowi miewają zacięcie artystyczne i takie nieuchwytne i niewykrywalne neutrino zainspirowało Johna Updike’a do napisania wiersza Kosmiczny Nicpoń:

Neutrina to cząstki bardzo małe, nie mają ładunku, nie mają masy                                                     

I nie oddziałują wcale. Ziemię traktują jak głupią kulę,                                                      

Mknąc przez dolinę i górski masyw, jak pokojówki przez puste hole                                                           

Lub foton, co w szkle nie zmienia trasy.

Nie baczą na najszlachetniejsze gazy, o gruby mur nie dbają wcale,                                                            

Ni zimną stal. I wiele razy kpią z konia idącego w pole.                                                              

A za nic mając społeczne klasy, wnikają w ciebie i mnie.

Jak małe gilotyny spadają na nas i na trawę w dole.                                                                      

Wieczorem są już pod Nepalem i przeszywają kochanka, który czule obejmuje dziewczynę.                                                     

To wspaniale – mówisz, głupie – powiedzieć wolę.

(Niestety tłumaczenie zgubiło całą lotność utworu).

Czyli kiedyś istnienie neutrina było uważane za stuprocentowo nietestowalną ideę, a dziś już nawet wiemy, że one mają masę nie przekraczającą dwóch elektronowoltów.

Potrafimy wytwarzać wiązki neutrin w akceleratorach i wykrywamy ich obecność z pomocą detektorów umieszczonych w zbiornikach ukrytych pod powierzchnią Ziemi, w głębokich nieczynnych kopalniach. Był wpis o pierwszym zarejestrowaniu neutrin w kopalni w 1987 roku, gdy do Ziemi na południowej półkuli dotarło promieniowanie po wybuchu supernowej.

I tym sposobem neutrina w ciągu trzech dziesięcioleci przeistoczyły się z niesprawdzalnej idei w jedną z sił napędowych współczesnej fizyki.