Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestor. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 marca 2026

Wykres WIG marzec 2026


Za nami 464 dni umownej piątej fali. 

Odsyłam do wpisu z 11 grudnia 2025:< Wig fale >, 

gdzie rysunek kończył się na 3 - 4 i brakowało podfali piątej. Obecnie wygląda na to, że 4 i 26 lutego, podwójnym szczytem, została wykonana ta sławna „piątka w piątce”. Pisałem nie raz, że warto wypatrywać piątek.

 A wszystko to w ramach większej piątki (2173 dni)- dołek Covidu 16 marca do 26 lutego. Czyli za kilka dni minie sześć lat od tego dołka – niesamowite jak czas szybko mija!



Co dalej? Ano bliziutko mamy datę z harmoniczności 2,62. To jedyny najbliższy konkret znany ogółowi. Jeśli jest to rzeczywiście formacja szczytowa, wtedy AT podpowiada ABC, pozostaje azaliż tajemnicą, jak ułożą się te ewentualne fale.

Wątek z dziedziny "Sny giełdowe": - na przełomie stycznia i lutego znajomy inwestor miał sen. I ów sen zwizualizował w mocno symbolicznym obrazie, godnym Artysty przez duże A:


 Jak wiemy sny ze świadomego śnienia zwykle się sprawdzają, pozostaje „tylko” kwestia momentu – czy to jutro, pojutrze, a może za miesiąc? 


poniedziałek, 25 stycznia 2021

Inny sposób myślenia



Afryka Południowa, czasy apartheidu, czyli „osobnego rozwoju”. Ten osobny rozwój oznaczał, że jesteśmy różni, a przy tym każdy u siebie, więc nie mieszajmy problemów. Ludzie chcieli autonomii i ją dostali. Mieli swoich wodzów, sądy plemienne, mądrość przodków. A więc uszanowano tradycyjne kultury, co wydawało się rozwiązaniem słusznym nie tylko dla RPA. Bo nikt nie zaprzeczy, że dziś w wielu tak zwanych demokratycznych państwach, nie ma ukrytego rasizmu, segregacji, podziałów na lepszych i gorszych.


Nic nie trwa wiecznie i zrezygnowano z apartheidu. Gdy on się skończył, przywrócono prawo wjazdu do bantustanów, w tym do Transkei. W Transkei jest bardzo żyzna ziemia uprawna, która rodziła obficie aż do momentu, gdy nadszedł czas zmian i przyznano ją plemieniu Khosa. Po kilku latach okazało się, że ziemia zmieniła się w ugór – nic na niej nie sadzono. Plemię Khosa było społecznością tradycyjną i zamkniętą, nie używało telefonów, dlatego Związek Farmerów postanowił wysłać w sześciogodzinną drogę konwój samochodów, aby wyjaśnić, co się stało i ewentualnie udzielić porad dotyczących sposobu uprawy.



Opowiada jeden z farmerów: - zostaliśmy przyjęci dosłownie jak zbawcy, plemię Khosa chłonęło prostą w końcu wiedzę. Dodatkowo farmerzy dali plemieniu za darmo nawozu na jeden rok i zasiali pola, jednocześnie ucząc, jak należy to robić. Umówiono się z ludem Khosa, że w przypadku dobrych plonów, za niewielką część ich zbiorów farmerzy sprzedadzą im nawóz na kolejny rok. Wszystko poszło dobrze, nadeszła pora żniw, zbiory były obfite i tak wszyscy razem świętowaliśmy, jak tylko oni to potrafią! Minął rok, czekamy na sygnał od ludu Khosa, a tu nic! Nie ma zamówienia na kolejną porcję nawozu. W końcu zaniepokojeni ruszyliśmy zobaczyć co się dzieje.




Zajeżdżamy, pytamy: - Czy jesteście niezadowoleni z naszej pomocy? A oni mówią, że przeciwnie, są bardzo zadowoleni i wdzięczni, ale plony były tak obfite, że mają jedzenia na dwa lata, więc po co się męczyć i siać co roku? Że nadmiar można sprzedać? A po co? Dla pieniędzy? Ale oni nie potrzebują pieniędzy, przecież pieniędzy się nie je, a wszystko inne niezbędne już mają. I rozmawiaj z takimi – farmer zakończył opowieść.

Kiedy przeczytałem powyższe, przypomniała mi się anegdota:

Do maleńkiej meksykańskiej wioski rybackiej przyjechał na kilka dni urlopu bardzo bogaty, podstarzały amerykański inwestor z Wall Street. Zachwycony pięknem okolicy i odludziem, tak różnym od zgiełku New York, wybrał się na spacer. Do brzegu dobijała właśnie mała rybacka łódka z jednym wioślarzem. Na dnie łódki leżały trzy duże ryby. Biznesmen pozdrowił rybaka i zapytał, co ten zrobi z rybami.

Sprzedam - odpowiedział rybak.

A co zrobisz z pieniędzmi? – inwestor pytał dalej, bo dowiedział się, że ryby są dość drogie.                                                                                        

Kupię wino, zaproszę do siebie rodzinę i przyjaciół, usiądę przed domem z żoną i dziećmi, będziemy cieszyć się życiem, pić wino i śpiewać przy muzyce. Będzie wesoło.                                

A jak długo łowiłeś te trzy ryby? – drążył temat przyjezdny.                       

Godzinę – padła odpowiedź.                                                                                

To gdybyś łowił dwie godziny, mógłbyś złowić dwa razy tyle? – upewniał się pytający.                                                                                                      

Mógłbym.                                                                                                                  

A gdybyś łowił pięć godzin, to złowiłbyś pięć razy tyle?                           

Złowiłbym, ale po co?                                                                                              

Bo za pieniądze z ich sprzedaży mógłbyś kupić drugą łódkę i wynająć drugiego rybaka, który łowiłby razem z tobą na twoje konto.                 

Ale po co to wszystko?                                                                                             

Bo wtedy mógłbyś kupić trzecią łódkę, potem mały kuter, potem większy, potem całą flotyllę kutrów, w końcu wybudować fabrykę konserw rybnych i eksportować ten poszukiwany towar do USA. 

Rybak zmęczony pytaniami znowu odpowiada: - mógłbym to wszystko zrobić, tylko po co?                                                                                      

I tu już inwestor się zdenerwował, że rybak nic nie rozumie: - Po to, że wtedy, po wielu latach ciężkiej pracy, byłbyś już tak bogaty, że mógłbyś sobie pozwolić na kilka dni wytchnienia i przyjechać w tym celu do jakiejś małej wioski rybackiej!