Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simona Kossak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simona Kossak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 lutego 2025

Jelenie

 


Zwierzęta korzystają z życia w stadzie, gdzie każdy każdego zna, odgrywa swoją rolę i zajmuje odpowiednie miejsce w hierarchii. Dzieje się tak, ponieważ zwierzęta przeczuwają, a może nawet rozumieją, że można zaufać mądrzejszemu, bardziej doświadczonemu.

Idealnym przykładem zdania się na mądrzejszego są jelenie. W zwyczaju samic jeleni – łań, jest wspólne prowadzenie się za licówką – dojrzałą łanią, prowadzącą zwykle za sobą cielaka, co dodatkowo wzmaga jej czujność. Licówka idzie na czele łań i ich dzieci, wybiera kierunek i drogę. Również decyduje kiedy pójść do wodopoju, kiedy spać, albo uciekać. Dlatego obowiązuje całkowity zakaz strzelania do licówek, ponieważ zabicie tej mądrej łani wprowadza w grupie zamęt i naraża ją na niebezpieczeństwo.

      Simona Kossak











Refleksja: - Życie w stadzie ludzkim wygląda nieco inaczej – tu co jakiś czas pojawia się psychol, oszust, czy nawet kryminalista i porywa pospólstwo krzycząc – za mną idźcie, ja was poprowadzę!

     Powinien także obowiązywać wspomniany przez Simonę zakaz zabijania licówek, ale Czytelnicy znają moją opinię o myśliwych: - to patologiczne jednostki, czerpiące satysfakcję z zabijania i jednocześnie usankcjonowani, pospolici mordercy.

Jako student SGGW, wydziału Leśnictwa, w 1966 roku, podczas praktyki (Olsztynek, Mierki, Tymawa) byłem widzem niejednej masakry urządzonej przez myśliwych.

Minęły lata i z moich bieżących doświadczeń bieszczadzkich wynika, że patologia myśliwska ma się całkiem dobrze, a może nawet jeszcze lepiej.

środa, 12 lutego 2025

Zagubiona umiejętność

 


 Jechałam przez Polskę pociągiem. Zatrzymaliśmy się na jakiejś stacji i wtedy z wagonu wysiadła starsza pani. Na peronie stały trzy osoby najwidoczniej oczekujące na nią. Starszy mężczyzna i dwójka młodych (koło trzydziestki).

   Ci ostatni przyglądali się z lekkim zażenowaniem sytuacji spotkania starszych. Pociąg stał dłuższą chwilę, mogłam więc obserwować dyskretnie zdarzenie.

Otóż gdy pani zeszła na peron, pan do niej podszedł, objął ją, przytulił, odsunął na odległość  ramienia, znowu przytulił, znowu odsunął. Wyglądało to jak spotkanie małżonków po bardzo długiej rozłące, może po powrocie ze szpitala, albo z zagranicy.

Wszystko odbywało się bez jednego słowa, a radość tych ludzi wyrażały jedynie ich rozpromienione twarze i gesty. Widok powitania chwytał za serce.

Osobliwa była natomiast reakcja młodych, którzy stali z boku i zachowywali dystans, zerkając jednak na boki, czy ich (jak się domyślam) rodzice nie są pośmiewiskiem.

Pomyślałam, że ci starsi państwo są szczęśliwi, są sobą, są szczerzy, spontaniczni, natomiast ci młodzi są o coś ubożsi. Mianowicie oni gdzieś po drodze zagubili umiejętność cieszenia się szczęściem innych. 

                                                   Simona Kossak



czwartek, 23 stycznia 2025

Wycie wilków

 


Zdarza się, że kiedy jestem sam, na przykład w lesie, a dzień jest piękny, to wtedy wzbierająca radość osiągając apogeum wymusza śpiewanie. I śpiewam. Nie ważne co, nie ważne jak, ważne że słyszę swój głos, zaśpiewam i idę dalej. 


Simona Kossak pisała, że goryle także śpiewają, a dzieje się to wtedy, gdy jest dość jedzenia, terenowi łowieckiemu nic nie zagraża, a w rodzinie panuje spokój. Goryle siadają wtedy w kółku, obejmują się, jeden przytula drugiego, po czym zaczynają śpiewać. Ten śpiew można porównać do czegoś pomiędzy wyciem psa, a śpiewem człowieka.


 
Teraz wiem także, że wilki grupowo niekoniecznie wyją z powodu księżyca w pełni. One śpiewają z tego samego powodu, z jakiego goryle to robią. I wygląda to tak, że siedzą wkoło, basior zapodaje nutę, a wtedy odzywa się reszta watahy. Każdy wilk śpiewa po swojemu, każdy ma swoją nutę, swoją zwrotkę. A czuje się w tym grupowym chórze niewysłowioną szczęśliwość i taką radość życia, że aż słuchacz nie wierzy własnym uszom.











Wspomniany nocny koncert usłyszałem po raz pierwszy w 2014 roku na samotnym biwaku pod Chryszczatą i pomyślałem, że to ludzie wyją. Mianowicie studenci z bazy Rabe popili sobie, podkradli się na dwieście metrów i udają wilki, żeby sprawdzić jak zareaguję. Nie zdążyłem nagrać, wszystko działo się z zaskoczenia, ale w głowie zostało na zawsze.

Czyli zwierzęta śpiewają wtedy, gdy są szczęśliwe. A człowiek kim jest?

Pewien starszy maszynista z Piły
Miał psy cztery, co po nocach wyły
Podczas pełni księżyca
Wycie jednych zachwyca,
Innym zaś odgłos ten nie jest miły.