Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świętokradztwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świętokradztwo. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 lutego 2025

40 minut świtu

 


Pierwsze zdjęcie godzina 3.55.

Trzecie 4.37.

Jaki był ten świt – każdy widzi.

Byłoby świętokradztwem spać w takiej porze.




czwartek, 7 marca 2019

Fryzjerka

Hoczew.
Przy skrzyżowaniu dróg w Hoczwi moją uwagę przykuwają kwitnące maki. Jest po nocnym deszczu, a ja muszę wejść w obfitą zieloność aby fotografować z bliska. 
Po zielonościach stęskniłem się bowiem za czerwonością.
Przedzieram się kilkadziesiąt metrów przez zielsko a spodnie nawodniają się do połowy uda. Nic to – wyschną.







Po makowej sesji siadam na przydrożnym kamieniu, aby skarpetki mokre zamienić na suche i nie wiadomo dlaczego przypomina mi się jedno z opowiadań Ryśka Szocińskiego.

Rzecz dzieje się w Cisnej.
Grupa meneli żyjąca z dnia na dzień, zmuszona prozą życia, kopie rowek pod jakiś kabel.
Jest gorąco, jak to w lecie, więc pić się chce jeszcze bardziej niż zwykle.
Menele wywracają na wierzch swoje kieszenie szukając monet i okazuje się, że wystarczy tego na dwie butelki najlichszego wina doprawianego siarką.
Po zakup owego napitku delegowany jest niejaki Kowal.

Kowal poszedł – reszta siada w oczekiwaniu.
Oto nadszedł bowiem szalenie miły czas przed dorwaniem się do miodku, więc praca w takiej chwili burzyłaby Porządek Wszechrzeczy, a mówiąc krótko byłaby zwykłym świętokradztwem. 
Trwają więc w skupieniu i oczekują. Pełne Tao.

Mijają kolejne minuty, a Kowal nie wraca .
Kowala nie ma, a przecież sklep jest o rzut beretem.
Zaniepokojone towarzystwo rozważa hipotetyczną, choć całkiem życiową możliwość: - kupił, schował się za sklep i sam wychlał skurwysyn!

Pałając chęcią zemsty udają się na poszukiwania.
Po krótkim czasie widzą jak Kowal ostrzyżony i ogolony wypada z przybytku miejscowej fryzjerki.
- A to swołocz! Nie kupił wina, tylko za naszą kasę polazł się ogolić!
Dopadają KowalaAch ty taki nie taki!
A ten: - Chwila moment koledzy, chodźmy najpierw kupić wino.
I pokazuje składkowe monety w otwartej garści.
Zakup dokonany, grupa udaje się na spożycie za sklep.
Kowal opowiada:
- Kiedy fryzjerka skończyła mnie obrabiać, mówi: - siedem złotych się należy.
Ja na to: - Nie mam, ale wiesz co, śliczna? Zdejmij majtki i siądź na tym fotelu w szerokim rozkroku, a ja ci kapciorę wyliżę i będziemy kwita!

Kowal dostał szczotką i został wyrzucony, przy tym z niejakim zdziwieniem zarejestrował, że fryzjerka zna całkiem sporo wulgarnych słów, w tym trafiło się takie, którego wcześniej nie słyszał.

Skarpetki zmienione, sięgam dłonią do brody – ależ zarosłem!
Chyba do fryzjerki trzeba się udać.....