czwartek, 21 lutego 2013

Ksiega Susiaków



Lewe jądro większe.
W mosznie jądrom jest dwa stopnie chłodniej, niż byłoby w innej części ciała. Chodzi o to, żeby miliony plemników czuły się jak najlepiej ( na luziczku).
    One nie lubią zbyt wysokich temperatur.
Najczęściej lewe jądro jest większe od prawego i znajduje się nieco niżej. Zdaniem niektórych ekspertów tak właśnie być powinno. Dzięki takiemu położeniu jądra nie uderzają o siebie i nie ulegają uszkodzeniom.

Raz, kiedy dostaliśmy na obiad klopsiki, parę osób z innej klasy zaczęło mówić, że to wcale nie klopsiki, tylko świńskie jądra.
Najpierw pomyślałem, że to obrzydliwe, i nikt z mojej klasy tego nie jadł. Ale potem zmieniłem zdanie. Bo co to za różnica: jądra a normalne mięso? Przecież jedno i drugie pochodzi od zwierząt, prawda? Klopsiki robi się ze świńskiego zadka i jak się o tym pomyśli, to wcale nie jest to takie fajne..
Od tamtej pory przestałem jeść klopsiki.

Siusuiak jest dziwny. Przypomina staruszka. Ma nos jak trąba słonia i obwisłe uszy. A w tych uszach jest fabryka, która produkuje ludzi. W dwóch małych workach. Nie myśli się o tym, kiedy sobie dynda między nogami.
 

środa, 20 lutego 2013

Kastraci



Mężczyznom bez moszny wstęp do kościoła wzbroniony.

W wielu miejscach na świecie panowie pozbawieni jąder nie byli traktowani jak prawdziwi mężczyźni. W Imperium Rzymskim, mężczyźni bez jąder nie mogli być świadkami podczas procesów sądowych. I długo nie mieli wstępu do kościoła. Bo wedle Prawa Mojżeszowego „ten, kto ma zmiażdżone jądra i odcięte prącie, nie może wejść do zgromadzenia Pańskiego”.
     Ten zakaz nadal obowiązuje. W Izraelu mężczyznom, którzy stracili jądra, nie wolno się żenić z Izraelitkami z zamożnych rodzin. Muszą się zadowolić związkami pozamałżeńskimi, albo kobietami, które przeszły na judaizm, czyli nie urodziły się w tej wierze.
     Ale bywały takie okresy, gdy chłopców bez jąder uważano wręcz za wspaniałych. W szesnastym wieku, kościół chrześcijański chciał mieć w swoim chórze czyste, anielskie głosy. Wtedy pojawili się kastraci, chłopcy, którym tuż przed mutacją obcinano jądra.
Wskutek tej operacji przestawały się rozwijać wiązadła głosowe i chłopcy zachowywali wysoki głos.
     We Włoszech i we Francji stało się to wyjątkowo popularne i kastratów wielbiono jak dzisiejsze gwiazdy muzyki pop.
    Dopiero w latach siedemdziesiątych osiemnastego wieku papież zabronił kastrowania śpiewaków.

Świat się zmienia na lepsze



Na luziczku będą wpisy w tym tygodniu. 
Od miesiąca leży na półce i czeka na swój moment Wielka  Księga  Siusiaków – Dana Hojera.
       W księgarni, w dziale dla młodzieży, zobaczyłem ładne wydania dwóch książek: - tej o której dziś zacznę pisać, oraz drugiej, którą zamieszczę w formie obrazkowej w piątek.
To jest właśnie temat: - co ojciec powinien powiedzieć synowi, a matka – córce.

Przedmowa.
Miałem w życiu tylko jedną jedyną godzinę wychowania seksualnego. W ciągu tej godziny nikt z nas niczego się nie nauczył. Nic a nic. Było to w szóstej klasie i pamiętam, że przez cały czas chichotaliśmy.
     Pani napisała na tablicy dwa słowa: penis i wagina. Zaczerwieniła się i umilkła.
Chichotaliśmy.
Nie padło ani jedno rozsądne zdanie. Pani się rozzłościła i wyszła z klasy przed końcem lekcji.
    Kiedy ktoś z nas zapytał, dlaczego mieliśmy tylko jedną godzinę wychowania seksualnego, usłyszeliśmy, że sami jesteśmy sobie winni. Nie potrafiliśmy się zachować, czyli jeszcze  do „tego” nie dojrzeliśmy.
Ile razy teraz o tym myślę, jestem zły. Już za moich czasów  w programie nauczania było napisane, że wszystkie dzieci mają prawo do wychowania seksualnego. Ale nawet dzisiaj wielu nauczycieli zwyczajnie to odbębnia, bo nie ma odwagi porozmawiać poważnie o tak drażliwych sprawach. Mogłem to zrozumieć dwadzieścia pięć lat temu, ale nie teraz!!

W dzieciństwie byłem specem od znajdowania różnych rzeczy. Znalazłem wszystkie skrytki, w których mama chowała ciastka. Wiedziałem, gdzie bracia trzymają swoje skarby. I miałem pełną kontrolę nad tym, gdzie są prezenty gwiazdkowe na długo przed Wigilią.
   Dlatego bardzo się zdziwiłem, widząc kondom w szafce na szczoteczki do zębów. Nic podobnego nigdy dotąd tam nie leżało.
A mnie Nidy nie przyszło do głowy, że rodzice „to” robią. Bo nawet bez wychowania seksualnego wiedziałem, że kondomy mają coś wspólnego z seksem.
     Byłem ciekawy, i naturalnie zwędziłem kondom z szafki, żeby sprawdzić, jak się go wkłada. Niestety, nie udało mi się.
A byłoby znacznie łatwiej, gdybyśmy w szkole i w domu rozmawiali o ciele i uczuciach……
Wiele lat pracowałem w gazecie „Kamratposten”. Do redakcji napływało mnóstwo pytań dotyczących anatomii i uczuć…..
   Dlatego książki poruszające ten temat wydają mi się bardzo ważne. I dlatego też postanowiłem napisać Wielką Księgę Siusiaków.

Dan Hojer

Lawina uruchomiona myślą

A więc najpierw od serca: - jaki piękny świat  jest!
Północ. Jedni śpią, inni wracają skądś.
             Pada śnieg, drobny, czysty, bielusieńki.
Bo nie zdążył się pobrudzić jeszcze, od tych zmagań ludzkich, szarych zmagań codziennych z codziennością. Ta sama praca, ten sam szef, podobne teksty, aby do domu! Dzień podobny do dnia, one tak szybko umykają. A w domu...troski, pretensje, albo postrzelone pomysły na wakacje. A może nie postrzelone? Tylko ty ich nie chcesz zrozumieć? Nie ma recepty na życie, każdy powinien po swojemu żyć.
      No właśnie. A jak ty żyjesz?
Czy żyjesz własnym życiem, czy też, dla "świętego spokoju", jak autor żył przez całe lata - żyjesz nie swoim życiem? Jesteś w nie swoim świecie? Bo jesteś za miękki. Potrafisz mówić tylko "tak". Czyli jesteś wielbłądem -larwą. Ja o sobie mówię. Taki byłem.
A jaki jestem teraz? Zmieniłem się! Bardzo się zmieniłem. Już nie jestem wielbłądem.
       Pytanie na dzień dobry, postawione o północy. O północy zimowej w Polsce.
Czy żyjesz w swoim świecie? Czy jesteś zadowolony- zadowolona z miejsca w którym jesteś? Z miejsca w tym Kołowrocie?
   Jeśli jesteś, to tak trzymaj.
   Jeśli nie jesteś.....nic nie musisz, ale wszystko możesz. Co możesz? Zmienić swoje życie możesz.
           I to jednym pociągnięciem.    Wszystko z myśli się bierze.
Wystarczy pomyśleć tylko jak powinno być......Pomyśl DOBRZE.
                                                                   Powiedz, co pomyślałeś-aś, i nie bój się reakcji larw.
                                                            Wykonaj, co powiedziałeś -aś.
                                                                                                  Zaratustra

Uważaj, zrób to na spokojnie. Szczera intencja powinna uruchomić lawinę.
Tylko nie narzekaj, bo wpadasz w Koło Ofiary.

wtorek, 19 lutego 2013

Alleluja dla DAX-a



Ucinaj straty, a zyskom daj rosnąć.
Po raz ostatni zajrzymy dziś w tabelę wyników ostrożnej uczennicy. 
Po raz ostatni, bo właśnie przekroczyła w pięknym stylu tysiąc złotych na swoim koncie i odtąd będzie grała ( słowo „zarabiać” jest nieodpowiednie, bo niesie ze sobą presję, zmusza do czegoś, a przecież mamy się bawić boskim przypływem mamony ), a więc koleżanka będzie grała dwoma pozycjami, takich tabelek już nie pokazujemy, bo to tylko przynosi niezdrową ekscytację dla początkujących.
    A więc dziś, koleżanka grała od 8.00 do 10.30. Wzięła sobie do serca moje słowa, że jest bardzo ostrożna i dziś po starcie, przesunęła stopa na plus i odeszła od komputera. Gdy spojrzała na ekran po godzinie, natychmiast przesunęła stopa wyżej. O godz. 10.30 zdecydowała zamknąć pozycję, bo: sygnały wskazywały przesilenie ( ok. tymczasowe ), po drugie pamiętała, że przez dwa tygodnie zarobiła 157 zł., a tu dziś, jednego dnia, jest wynik ponad 200 zł.
Powiedziała sobie: kocham cię! Tak trzymaj! Alleluja dla DAX-a, i zamknęła pozycję.
   Doświadczony inwestor mógł się spodziewać chorągiewki, czyli drugie tyle do góry, ( czyli trzymać mądrego stopa ) ale ….lepszy wróbel w garści…cieszmy się z małych rzeczy. 
       Poza tym rynek robi często zmyłki. Wpadło 88% od zaangażowanej kasy przez trzy godziny. Zupełnie przyzwoity wynik.
A do godz.11.00 rynek zrobił jednak drugą część chorągiewki.

Wczoraj późnym wieczorem, zamieściłem kilka postów o fundamentalnym znaczeniu dla poznania siebie, zarabiania i szczęśliwości. Tak, tak, dobrze napisałem:
      Poznaj siebie = filozofia = zarabianie = oaza szczęśliwości.
Terminy: larwa, gąsienica, motyl. Oraz wielbłąd, lew i dziecko, będą się powtarzać w następnych postach. Staram się tak pisać, żeby to do mnie przemawiało, bo wtedy wiem, że trafi to również do czytelników.
    Za niedługo przesilenie wiosenne i Kręgi Kamienne w Odrach się obudzą. To już w marcu. W tym roku przesilenie wypada w samo południe.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Wielbłąd, lew, dziecko



      Fryderyk Nietzsche przedstawił ewolucję świadomości za pomocą innych symboli. Pierwszy etap to wielbłąd.( czyli larwa.)
     Wielbłąd musi przyjąć przeszłość, cały dorobek swojego społeczeństwa. Wielbłąd potrafi gromadzić w swoim ciele duże ilości jedzenia i wody na czas męczących podróży przez pustynię. Zapamiętanie przeszłości, nie oznacza jej przyswojenia. Gdy ktoś pamięta o przeszłości, znaczy to, że nie zdołał jej przyswoić. Bo jeśli przyswoiłeś przeszłość, stałeś się od niej wolny.
  -  Możesz z niej korzystać, ale ona nie może ciebie wykorzystać. 
  - Ty ją masz, ona ciebie nie ma. Przeszłość jest jak pokarm, jeśli przyswoiłeś go, stał się twoją krwią, twoim ciałem, możesz o nim zapomnieć
    Przeszłość trzeba przetrawić jak pokarm. Możesz przerosnąć o głowę swego ojca, jego przodków. W twoim rozwoju zawiera się Budda, Jezus, Mojżesz i Lao Tzu.  Możesz patrzeć ze szczytów, masz świetną widoczność.
Przyswajaj więcej. Nie ograniczaj się tylko do swego społeczeństwa, przyswajaj całą przeszłość wszystkich ludzi Ziemi, bądź obywatelem planety!
      Nie musisz być ograniczony przez chrześcijan, buddystów ani mahometan.
 Ten etap Nietzsche nazywa stadium wielbłąda. I niech do ciebie dotrze, że masz być w ruchu, nie możesz tylko przyswajać. Kiedyś skoczysz…Nie przywiązuj się więc do stadium wielbłąda, wielbłąd jest larwą, potrafi tylko gromadzić. Jeśli pozostaniesz na tym etapie, umrzesz jako gromadzący, jako wielbłąd – larwa. Nie poznasz uroków życia. To jest życie na jedną dziesiątą gwizdka.
    
      W naturalnym rozwoju przychodzi chwila, gdy wielbłąd powinien stać się lwem.
Lew musi rozszarpać wielkiego potwora zakazów. Ten lew w człowieku, ryczy przeciw wszystkim autorytetom. Lew jest reakcją, buntem przeciwko wielbłądowi. Lew jest w ruchu. Jak gąsienica.
     W stadium lwa odkrywasz w sobie wewnętrzne światło, jako największe źródło wszystkich autentycznych wartości. Przemiana w lwa to twój podstawowy obowiązek, aby uwolnić kreatywność i potencjał. 
              Zarycz głośno, ale pamiętaj, że to nie koniec przemian.
Niektórzy ludzie przywiązują się do stadium lwa i ryczą i ryczą, aż ich to zaczyna męczyć.
     
           Jeszcze tylko ostatni skok: stań się dzieckiem. (czyli motylem)
Niby każdy był kiedyś dzieckiem, ale tylko nieliczni wiedzą, że pierwsze dzieciństwo jest fałszywe. To jest tak, jak z mlecznymi zębami: wyrastają, ale są bezużyteczne, muszą wypaść. Potem dopiero pojawiają się właściwe. Pierwsze dzieciństwo jest fałszywe, drugie dzieciństwo jest prawdziwe. To drugie nazywa się stadium dziecka lub mędrca. Oba zwroty znaczą to samo. Człowiek staje się zupełnie niewinny i wolny od przeszłości, tak bardzo, że nawet nie występuje przeciw niej….
     Kto jest przeciwny przeszłości, wciąż ma jakiś uraz, żal, jakąś ranę – nie jest naprawdę wolny. Wielbłąd wciąż go prześladuje, cień wielbłąda wciąż za nim podąża. Jest lwem, ale wciąż boi się wielbłąda, obawia się, że może on wrócić.
    Gdy lęk przed powrotem wielbłąda odejdzie całkowicie, rozliczymy się do końca z przeszłością, wybaczymy, podziękujemy – przeszłość odejdzie. Wtedy też ryk lwa ucichnie. Narodzi się pieśń dziecka. Odnajdziemy siebie. Wtedy….wtedy wszędzie będzie nam dobrze bo MAMY WRESZCIE SIEBIE!

Stadium wielbłąda




          Ponieważ to ważne, więc jeszcze raz: - Stadium wielbłąda przypomina dziecko w łonie: ono tylko przyswaja, czerpie pokarm, rośnie, przygotowuje się do przyjścia na świat. Nawet po narodzinach jeszcze przez kilka miesięcy dziecko tak funkcjonuje jeszcze przez kilka miesięcy, tylko jedząc i śpiąc. Potem śpi coraz mniej. Wreszcie jest gotowe, by stać się jednostką. Pojawia się nieposłuszeństwo. Dziecko zaczyna mówić „nie”. Mówienie „tak” stopniowo znika. Umiera posłuszeństwo, rodzi się nieposłuszeństwo.
     Wielbłąd potrafi tylko przyjmować, on nie wie, jak odmówić, nie zna bowiem słowa „nie”., nie zna radości płynącej z mówienia „nie”. Zna tylko „tak”. Jego „tak” nie znaczy zbyt wiele, bo nie zna „nie”. Takie jest „tak” – wielbłąda. Bez siły. Wielbłąd nie wie co się dzieje, stale tylko mówi „tak”, ponieważ jest to jedyne słowo, jakiego go nauczono. Posłuszeństwo i wiara, to są cechy tego stadium. Przed skosztowaniem jabłka z drzewa poznania dobra i złą, Adam był wielbłądem. Każdy człowiek to przechodzi.
     Stan ten jest przed-umysłem i przed-ja. Umysł jeszcze nie istnieje. Rozwija się, ale jest niekompletny, ciemny. Adam, nim ugryzł jabłko, był częścią Boga, był posłuszny, nie był niezależny. Niezależność przychodzi tylko razem z „nie”.
     Tak” daje tylko zależność. W stadium wielbłąda jest tylko zależność i bezsilność. Ktoś inny jest ważniejszy od ciebie: Bóg, ojciec, matka, kapłan, polityk, społeczeństwo.
    Ważni są wszyscy, tylko nie ty. Ważniejszy jest ktoś inny, ciebie nie ma. Jest to stan bardzo nieświadomy. Większość ludzi tu się zatrzymuje i pozostaje wielbłądami. Blisko 99 procent ludzi, to wielbłądy.
        To bardzo smutne: 99 procent ludzi pozostaje larwami. Stąd tyle cierpienia i tak mało radości. Szukasz radości? Nie znajdujesz jej? Bo szukasz na zewnątrz, a tam jej nie ma!

         Jeśli masz już niezależność, możesz stanowić o sobie, masz wolność, nie zatrzymuj się tuż przed metą! 
         Jeżeli nie staniesz się dzieckiem, nie osiągniesz trzeciego stadium. Jeśli nie staniesz się motylem, nie poznasz radości. Radość nie pochodzi z zewnątrz, jest wizją, która rozwija się w tobie. Jej poznanie jest możliwe tylko w trzecim stadium.
     Pierwszy stan, to cierpienie. Trzeci to stan szczęścia, między nimi jesteś lwem – ten stan czasem daje cierpienie, a czasem jest przyjemny.
    W stadium wielbłąda jesteś jak papuga. Jesteś pamięcią. Niczym więcej. Całe twoje życie składa się z przekonań przekazanych przez innych. W tym stadium są chrześcijanie, mahometanie, hinduiści, dżiniści i buddyści. W kościele, świątyni, meczecie znajdziesz wielkie zgromadzenie wielbłądów. Nie ma tam ani jednego człowieka. Wielbłądy stale powtarzają, jak papugi.

Kilku młodych średniowiecznych rycerzy uczęszczało kiedyś na kurs zabijania smoków. Te wyjątkowe zajęcia były prowadzone przez Merlina, czarnoksiężnika.
   Pierwszego dnia do Merlina przyszedł jeden z rycerzy i oznajmił mu, że prawdopodobnie nie powiedzie mu się na tym kursie zbyt dobrze, gdyż jest tchórzem i jest przekonany, że przerażenie i nieporadność uniemożliwią mu zabicie smoka. Merlin powiedział mu, by niczym się nie martwił, gdyż może dać mu magiczny miecz do zabijania smoków.
    Z taką bronią porażka była niemożliwa. Rycerz był zachwycony magicznym rekwizytem służbowym.. Za jego pomocą każdy rycerz, bez względu na umiejętności, zdołałby zabić smoka. Już od pierwszego wyjścia w teren, z magicznym mieczem w dłoni, tchórzliwy rycerz
Zabijał jednego smoka po drugim i uwalniał kolejne dziewice.
      Pewnego dnia, pod koniec kursu, Merlin zaskoczył uczniów sprawdzianem. Mieli wyjść w teren i zabić smoka. W ekscytacji, gdy młodzi rycerze spieszyli udowodnić swe męstwo, nasz bohater chwycił niewłaściwy miecz. Przy wejściu do jaskini, z której miał uwolnić uwięzioną dziewicę, stanął oko w oko z ziejącym ogniem porywaczem. Młody rycerz nie wiedząc, że wziął niewłaściwy miecz, zaczął przygotowywać się do ataku na rozdrażnionego smoka. Gdy już miał uderzyć, zauważył swoją pomyłkę. To, co trzymał w rękach, to nie był magiczny miecz! To był zwyczajny miecz  odpowiedni tylko dla mężnych rycerzy.
         Było już jednak za późno, żeby się wycofać, więc tchórzliwy rycerz wykonał ramieniem wyćwiczony, szeroki zamach i ku swemu zaskoczeniu i radości pokonał kolejnego smoka i to zwyczajnym mieczem.
      Gdy wrócił z jaskini, z głową smoka przywiązaną do pasa, mieczem w dłoni i dziewicą u boku, pospieszył do Merlina, by opowiedzieć mu o swej pomyłce i niewytłumaczalnym sukcesie.
     Merlin wysłuchał opowieści młodego rycerza, po czym roześmiał się i powiedział:     
_ „Tak myślałem, że będziesz zaskoczony. Żaden z tych mieczy nie jest magiczny. To wiara  jest jedyną magią”.

Wielbłąd żyje magią wiary. To się sprawdza. Wiara może zdziałać cuda. Jednak wielbłąd pozostaje wielbłądem: nie rozwija się

Na wszystko przychodzi czas




       Ludzie modlący się w świątyniach i kościołach są pod wpływem wiary. Nie wiedzą, czym jest Bóg, nigdy tego nie poczuli, tylko wierzą. Magia ich wiary wciąż czyni dla nich pewne rzeczy, ale to wszystko fantazja, świat wyobraźni. Nie wyszli z nieświadomości, nie obudzili się ze snu. To stadium jest potrzebne, ale gdy tylko się dopełni, trzeba z niego wyjść. Nikt nie powinien zostawać wielbłądem na zawsze.
   Nie bądź zły na twoich rodziców, nauczycieli, kapłanów, czy społeczeństwo. Musieli stworzyć w tobie pewne posłuszeństwo. Bo tylko przez posłuszeństwo mogłeś przyswajać.
    Dziecko powinno przyjmować. Gdyby wątpliwości pojawiły się zbyt wcześnie, przyswajanie zostałoby zatrzymane. Ale nie było wątpliwości i przyswoiłeś tyle ile było potrzeba.
 Na wszystko przychodzi czas. Nadchodzi chwila, w której trzeba poznać wątpliwość.

Wiersz Carla Sandburga:

Ojciec widzący syna u progu dorosłości. Cóż powiedzieć ma synowi?
Życie jest ciężkie, bądź jak stal, jak skała”. Ocalić go może to przed burzami,
Pomóc w rutynie i monotonii i przez nagłe zdrady prowadzić,
Napiętym uczynić w chwilach rozluźnienia.

Życie jest jak miękka glina, bądź łagodny, spokój miej”. I to może mu się przysłużyć.
Bestie łagodnieją, gdy bicze odłożyć. Kwiat rosnący na ścieżce niekiedy skały kruszy i
rozczepia. Silna wola liczy się. I pragnienie też. Tak samo łagodny bogactw niedobór.
Nic nie powstanie bez niedoboru bogactw.
Powiedz mu, że zbyt wiele pieniądza człowieka zabija
I martwym czyni na długo przed pogrzebem;
A pogoń za mamoną na więcej niż potrzeb kilka, dość mężów dobrych zmieniła
Czasem w suche bezwolne robaki.
Powiedz mu, że czas marnować można jak wszystko inne.
Powiedz mu, by głupcem był od czasu do czasu i nie wstydziła się głupoty swej,
A z każdego szaleństwa uczył się czegoś z nadzieją, że tanich szaleństw nie powtórzy więcej
I tak dotrze do głębokiego zrozumienia świata pełnego głupców.

Powiedz mu, by sam często był i sobą się zajmował.
A nade wszystko nie mów mu kłamstw o nim samym.
Obojętnie jakiego uniewinnienia i ochrony użyć chce dla innych ludzi
 Powiedz mu, że samotność  jest twórcza, jeśli silnym będzie.,
A decyzje ważkie w ciszy pokoju podejmuje się
Powiedz mu, by innym był od ludzi, jeśli bycie innym naturalnym i łatwym mu jest.

Synu, ja ci dobrze radzę



Synu mam z tobą do pogadania
Tym razem jednak porozmawiamy
Naprawdę a nie tak jak zawsze
Sznur od żelazka niech wisi na razie
Wiem że bywało różnie między nami
Często kurator przychodził z psami
Ale ja cię biłem dla twego dobra
Żebyś wiedział co trzeba a czego nie można
Zostawmy to bo chodzi o życie
O twoje synku by ci było dobrze
Nie tak jak mnie chcę, żebyś pożył
W luksusie leksusie a ja tego dożył
Najpierw po flachę skocz do nocnego
Kup na mój dowód ojca swojego
Wiem, jeszcze stary kartki zgubiłem
Czep się tramwaja ja swoje przeżyłem

Synu - ja ci dobrze radzę
Synu - ja cię poprowadzę
Przez życie dobrymi radami
Byś wyszedł na ludzi a nie drzwiami
Synu - ja ci dobrze życzę
Synu - ja na ciebie liczę
Byś nie był jak ten twój tata
Dupą a nie pępkiem świata

Słuchaj - za darmo mądrość życiowa
Po pierwsze praca. Rzecz podstawowa
Dobra uczelnia potem za bankiera
Znaj swoją wartość w ofertach przebieraj
Od tego co masz chciej jeszcze więcej
Na rękę co najmniej osiem tysięcy
Laptop i palmtop karta bez limitu
Staraj się synku i nie zrób mi wstydu
Tak jak ja zrobiłem krzywdę swemu ojcu
Liczył na mnie potem przestał w końcu
Się nawet odzywać na śmierć się zapił

Nawet nie myślę byś tak potrafił
Zawieść rodziców co wszelkie nadzieje
Pokładają w tobie weź się za siebie
Bo inaczej jak skończysz to możesz zobaczyć
Patrz która godzina a matka wciąż w pracy

Po drugie baba, bez włosów na plecach
Wąsów jak matka - nie takiej ci trzeba
Modelka z kontraktem twarz znana z okładek
Twojego Stylu Elle Woga
A ty się spotykasz z tą bój się boga
Elą z drugiego co ma krzywe nogi
Ogólnie jakaś taka wiesz jaka
Na razie jest dobra ale nie na lata
Po trzecie chałupa za miastem ale blisko
Pod lasem z basenem i z rzeką czystą
Ogrodem zadbanym byś pokazał córce
Coś więcej niż matka plewi przy komórce
Bo w życiu synu trzeba planować
Sprzedawać drogo tanio kupować
Zrób biznes życia a będziesz bogaty
To wszystko rady twojego taty


Po czwarte bryka Alfa Mondeo
No żeby miała te wszystkie bajery
poduchy klima wielkie alusy
Nie możesz tak jak ja ciągle autobusem
Jeździć do pośredniaka na gapę
Tobie też pewnie już nie piszą mandatów
826 k.p.c. - bezskuteczność
egzekucji wszelkich po samą wieczność
Lecz tobie się uda - może w polityce
Osiągniesz sukces będą dumni rodzice
Z posła i szefa największej partii
Tymczasem jednak twój tata się martwi
Bo z tego co widzę to nic nie robisz
By życie ułatwić chociażby sobie
Przynajmniej już wiesz co na stare lata
Poradzić synowi - tak jak mnie mój tata ….

Dwa wymiary - poziomy i pionowy



Człowiek nie rodzi się doskonały. Rodzi się niekompletny, przychodzi na świat jako proces, jako pielgrzym. Jest przez całe życie w drodze. Tylko te drogi są różnej długości. A niektórzy stoją w miejscu. Ich droga równa się zero. A przecież powinni iść naprzód, poszukiwać, badać, stawać się. Stawanie się,  jest istnieniem człowieka. I może on istnieć jedynie wtedy, gdy jest w ruchu.
     Gdy nie ma ruchu, nie ma rozwoju. Kto uważa, że urodził się doskonały, nie rozwija się. Nasiono pozostaje nasionem, nigdy nie stanie się drzewem i nie pozna uroków wiosny, słońca, deszczu, ani ekstazy rozkwitu milionami kwiatów.
      Człowiek rodzi się jako potencjał, w tym jest wyjątkowy. Jednak spełnienie osiąga tylko wtedy, gdy ten potencjał urzeczywistnia.
Wszystkie zwierzęta rodzą się kompletne. Między ich narodzinami a śmiercią nie ma ewolucji, nie przechodzą przemiany. Żyją poziomo, pion nigdy ich nie przenika.
     Jeśli człowiek żyje poziomo, traci człowieczeństwo, nie stanie się duszą. To miał na myśli Gurdijeff, mówiąc, że ludzie nie mają dusz. Bardzo rzadko spotyka się kogoś, kto ma duszę.
    To stwierdzenie wydaje ci się bardzo dziwne, gdyż od wieków mówiono ci, że rodzisz się z duszą. Gurdijeff mówi, że rodzisz się tylko z potencjałem, by stać się duszą. Masz wzorzec, ale powinieneś nad nim pracować. Masz nasiono, ale musisz przygotować podłoże, porę roku i klimat na kiełkowanie.
    Żyjąc poziomo, pozostaniesz bez duszy. Gdy zaczyna przenikać cię wymiar pionowy, stajesz się duszą.

Rozwój ludzkiej świadomości można przedstawić za pomocą trzech symboli: larwy, gąsienicy i motyla.
       Człowiek rodzi się jako larwa. Niestety, człowiek także jako larwa umiera. Bardzo niewielu ludzi staje się gąsienicami. Larwa jest statyczna, nie zna ruchu, trwa w jednym miejscu.
     Dopiero gąsienica zaczyna się poruszać. Wraz z ruchem budzi się prawdziwe życie. Większość ludzi - gąsienic porusza się jednak w jednej płaszczyźnie – poziomo, pełzają po ziemi, w jednym wymiarze. Szukają, ale być może za mało intensywnie, być może nie tam, gdzie trzeba - na zewnątrz. I nie dochodzą do oświecenia, nie spotykają się z Bogiem.
      Pion wkracza dopiero przy przeskoku kwantowym, taki człowiek staje się motylem.
- Larwa stoi w miejscu
- Gąsienica zna ruch
- Motyl umie fruwać, zna wysokość -  poznał pion, opuścił wymiar poziomy, ma skrzydła.
               Skrzydła i latanie są celem – stajesz się duszą.