Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie na szkle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie na szkle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Cykl butelkowy

 



Rzeczywistość, której doświadczamy, niesie ze sobą cykliczność. 

Mamy cykl życia człowieczego, cykl biologiczny męski 324 dni, cykl księżycowy żeński, centralny 52. letni cykl dołków i szczytów na rynkach finansowych. Tyle wiemy z teorii.

Azaliż jak wiemy teoria powinna być uzupełniona praktyką. Albo inaczej: - teoria bez praktyki zalicza się do ignorancji i jest podobna do znanej nam już zdrewniałej skóry z Tybetańskiej Księgi Snów. Dlatego dziś wpis o cyklu butelkowym.

    To cykl artystyczny, który objawia się u mnie na kilka sposobów. 50 lat temu malowałem w oleju, potem był cykl malowania na szkle, następnie rzeźbiłem w korze, urządzałem ogródki skalne. Minęły lata i w 2015 roku w Bieszczadach znowu malowałem butelki (był wpis). A to okazał się podwójnie dobry uczynek, ponieważ nie tylko zagospodarowałem wszystkie butelki z Kołyby, wyzbierałem butelki z lasu, Staszek First przyniósł mi swój zbiór. Także sprawiłem radość ludziom, ponieważ  całość rozeszła się w mig (w trybie bezgotówkowym).

   Ma się rozumieć, że z cyklem butelkowym łączy cykl fotograficzny, no bo jak inaczej?

     














piątek, 3 lutego 2017

Kolorowe butelki

Czyli na szkle malowane.

W to malowanie wpadłem zupełnie jak śliwka w kompot.
Stałem się tak totalnym artystą, że aż zabrakło butelek!
Ależ to była zabawa!
Pomalowałem (bowiem) wszystkie puste, które były w zasięgu, a było ich 43.

W tym miejscu trzeba odnotować szczególne poświęcenie Staszka Firsta, który całkiem samodzielnie, bez sugestii z mojej strony, opróżnił pełną butelkę którą miał w domu, a pustą mi przyniósł.

Chcąc nie chcąc, pomalowałem więc jeszcze jedną, i w ten sposób osiągnąłem wynik czterdzieści i cztery.
Nie było już pustych butelek, zabrakło złotej konturówki, oraz wymalowałem się jakby. Czyli można rzec: - opuściła mnie twórcza wena.
      Bo przecież żyjemy zgodnie z cyklami: - jest wdech i wydech, dzień i noc, lewo i prawo, hossa i bessa.
W sposób naturalny nastąpiła przerwa w działalności artystycznej i zacząłem rozdawać swoje dzieła.
Zanim jednak rozdałem całość, przedtem wykonałem całkiem niepowtarzalną sesję zdjęciową.













czwartek, 2 lutego 2017

Zwariować od błękitu

Na błękicie jest polana.
Dwa obłoki to hosanna.
Jeden chłopak, drugi panna.

Dzień był piękny, słoneczny, pachniała łąka, niebo obłąkane od błękitu, tak błękitne, że można było zemdleć, można było zwariować, gdyby nie kilka maleńkich obłoków, kilka białych obłoczków daleko na horyzoncie.
Te białe obłoczki usiłowały błękit oswoić, uspokoić.
Ale bezskutecznie jednak.
      Pomyślałem; - jaki wspaniały dzień na odzyskanie wolności.
     Jaki wspaniały dzień na podróż do samego siebie.
     Na podróż bez podróżowania, na znalezienie sensu życia.

I zaprawdę, powiadam wam - poczułem przypływ tak wielkiej radości, że zacząłem malować na szkle.