Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indianin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indianin. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 marca 2018

Świerszcz w Nowym Yorku

Po bardzo ruchliwym deptaku w amerykańskiej metropolii spaceruje czerwonoskóry Indianin z białym przyjacielem.
    W pewnym momencie Indianin przystaje i mówi: - "Słyszę, że tu gdzieś świerka świerszcz".
Nowojorczyk się zadziwił: - "Jak możesz w takim zgiełku usłyszeć świerkanie świerszcza?"

Indianin idąc za słuchem rzeczywiście znalazł w załomie na murku muzykującego owada. Biały mieszczanin nie mógł wyjść z podziwu jak to było możliwe usłyszeć świerszcza w tak ogromnym hałasie.

Indianin tłumaczył, że nie jest ważna siła dźwięku, lecz wyczulenie na określone dźwięki czy tony.
      Na dowód swojej teorii upuścił na chodnik monetę.
Natychmiast kilku przechodniów zatrzymało się kierując spojrzenie na chodnik.


Widzisz? - powiedział Indianin – dźwięk padającej monety nie był z pewnością głośniejszy niż świerkanie świerszcza, ale ci ludzie są zaprogramowani na słuchanie muzyki pieniądza, a ja na muzykę przyrody.
To jest opowieść z 2013 roku, która dała mi wtedy do myślenia. 
Zdiagnozowałem u siebie uzależnienie od rynków finansowych - dziesiątki godzin w tygodniu spędzane przy komputerze w daytradingu.
Podjąłem decyzję, że chcę to zmienić i tym sposobem zaczęły się moje bieszczadzkie przygody.  

WESOŁYCH  ŚWIĄT

czwartek, 4 lutego 2016

Traktat Port-Elliot

W roku 1854 indiański wódz Seattle z plemienia Dwamishów podpisał Traktat Port-Elliot.

Wyraził w nim gotowość oddania ziemi rejonu Puget Sounds i ustanowienia na niej rezerwatu przyrody.
Przed złożeniem podpisu, w obecności gubernatora Waszyngtonu, wygłosił mowę, należącą do najpiękniejszych i najbardziej poruszających tekstów na temat związku człowieka z naturą.

Każdy skrawek tej ziemi jest dla mojego ludu święty. Jeżeli pozostawimy wam ten kraj, musicie o tym pamiętać.
Musicie także uczyć wasze dzieci, że przedziwne gry świateł w czystych wodach, opowiadają o wydarzeniach i tradycjach naszego narodu.
     Wiemy, że biały człowiek nie potrafi nas pojąć.
Dla niego każdy kawałek ziemi podobny jest do innego. Biały człowiek jest jak obcy, który przychodzi nocą i wydziera ziemi, czego tylko potrzebuje.

Ziemia nie jest mu matką, lecz wrogiem, a zdobywszy ją, kroczy dalej.
Swoją matkę – ziemię i swego brata – niebo traktuje jak rzeczy, które można kupić, sprzedać, lub ukraść, niczym owce czy perły.
Nienasycenie białego człowieka pochłonie ziemię, zostawiając tylko pustynię.
     Nasz sposób życia jest inny niż wasz.
Być może jestem tylko dzikusem, który was nie rozumie.
Powietrze jest czymś cennym dla Indianina, gdyż wszystko – zwierzę, drzewo, człowiek – dzieli ten sam oddech.
   Biały człowiek nie zwraca najmniejszej uwagi na powietrze, którym oddycha. Jak człowiek konający od wielu dni, nie zauważa smrodu.
Jeśli sprzedamy wam nasz kraj, nie możecie zapominać, że powietrze jest dla nas cenne, że dzieli swojego ducha z wszelkim stworzeniem, które oddycha.
     Rozważymy zatem waszą propozycję kupna naszego kraju.
Jeżeli ją przyjmiemy, to tylko pod jednym warunkiem: - biały człowiek musi obchodzić się z żyjącymi tu zwierzętami jak ze swoimi braćmi. Jestem dzikusem i nie znam innej drogi.
    Czymże jest człowiek bez zwierząt?
Gdyby zniknęły wszystkie zwierzęta, człowiek zginąłby w wielkiej samotności ducha. Co przydarzy się zwierzętom, wkrótce przydarzy się też ludziom.
       Wszystkie rzeczy są wzajemnie powiązane.
Uczcie wasze dzieci tego, czego my uczymy nasze: - ziemia jest naszą matką. Co spotyka ziemię, spotyka także synów tej ziemi.
    Jeżeli ludzie opluwają ziemię, opluwają samych siebie. Jedno wiemy: - ziemia nie jest własnością człowieka, to raczej człowiek należy do ziemi. Wszystko jest złączone.
To nie człowiek przędzie tkaninę życia, on jest co najwyżej małą nitką. Cokolwiek uczyni tej tkaninie, uczyni samemu sobie.
       Pomimo wszystko możemy być braćmi.
Wiemy, że biały człowiek odkryje pewnego dnia, iż nasz Bóg jest tym samym Bogiem. Sądzicie, że można go posiadać tak, jak waszą ziemię. Mylicie się jednak.
        Kto szkodzi tej ziemi, bezcześci też Stwórcę.
Także biali przeminą, zapewne jeszcze szybciej, niż inne plemiona. Plugawicie własne posłanie i pewnej nocy udusicie się we własnych odpadkach. Wasze przeznaczenie jest dla nas tajemnicą, ponieważ nie rozumiemy, dlaczego wybito bizony, oswojono mustangi, skażono tajemnicze leśne wiatry zaduchem tłumu i okaleczono wzgórza siecią drutów telegraficznych”.

Gdzie ostał się gąszcz? Zniknął.
Gdzie jest orzeł? Zniknął.
Oto koniec życia i początek wegetacji.

Wódz Seattle (1786 - 1866)