niedziela, 5 kwietnia 2015

Słowo na niedzielę

             Niech Mądrość będzie z nami!

Kilka lat temu ukazał się w prasie list Barbary Labudy:

                             Lekcje laickości dla księży.

Czy nie byłoby ciekawe i pożyteczne, gdyby duchowni katoliccy w Polsce poćwiczyli nieco na zajęciach ze świeckości państwa?
       Taka możliwość staje otworem przed klerem we Francji, albowiem Uniwersytet w Strasburgu uruchomi od września 2011 roku nową katedrę, by „kształcić personel duchowny w kwestiach związanych z miejscem religii w państwie świeckim” - jak czytam w zapowiedziach uczelni. Studia te finansowane będą z budżetu rządowego, a ich celem jest lepsza integracja duchowieństwa, przede wszystkim islamskiego, że społeczeństwem francuskim.
   Pomyślałam sobie, że sporządzę listę kilku najbardziej podstawowych zaleceń, które chętnie bym przekazała katolickim duchownym, gdyby takie lekcje zorganizować w naszym kraju. Wydziałów teologicznych mamy dostatek, zaś świeckości nigdzie nie uczą.
 
Oto, szanowny księże, czego nie powinieneś robić w państwie demokratycznym i światopoglądowo neutralnym.

- Nie będziesz politykował z wyżyn ambony.
- Nie będziesz oceniał niczyich poglądów politycznych.
- Nie będziesz wskazywał, na kogo głosować.
- Nie będziesz wskazywał, na kogo nie głosować.
- Nie będziesz uczestniczył w intrygach jednych polityków przeciw innym.

- Nie będziesz wykorzystywał swojej religii i jej symboli przeciw demokratycznemu państwu. - Nie będziesz wykorzystywał wspólnego państwa do faworyzowania twojej religii i twojego Kościoła.
- Nie będziesz osłabiał organów legislacyjnych demokratycznego państwa poprzez narzucanie doktryn i dogmatów twojej religii.
- Nie będziesz potępiał pomysłodawców ustaw, które nie odpowiadają twojemu Kościołowi.
- Nie będziesz potępiał osób wygłaszających odmienne zdanie niż twoje i twojego Kościoła.
- Nie będziesz dzielił sumień ludzi na lepsze – twoje i wyznawców twojego Kościoła i gorsze – tych, którzy przedstawiają inny punkt widzenia od waszego.
- Nie będziesz kwestionował demokracji poprzez uzurpowanie dla siebie i twojego Kościoła jakiejś szczególnej roli niepodlegającej ocenie, krytyce i rozliczeniu.
- Nie będziesz podważał demokracji poprzez pouczanie władz państwa i jego urzędników, co mają robić oraz jakie decyzje wydawać.
- - Nie będziesz żądał przywilejów finansowych dla siebie i twojego Kościoła, bo to nazywamy korupcją.
- Nie będziesz osłabiał społeczeństwa poprzez podsycanie w nim konfliktów i sporów.
- Nie będziesz osłabiał państwa poprzez wymuszanie lub akceptowanie serwilistycznych wobec twojego Kościoła zachowań urzędników i polityków.

- Natomiast będziesz szanował demokratyczne państwo świeckie oraz ustanowioną przezeń wolność religijną. Byłoby też dobrze, gdybyś potrafił docenić to, że istnieją ludzie wystarczająco światli i wytrwali, by strzec demokratycznych wartości, które przecież służą również i twojemu Kościołowi.
 
Kiedy rozmawiam o tym z Claude'em, wykładowcą na Uniwersytecie w Strasburgu, i trochę sobie przy okazji żartujemy, mój znajomy konkluduje: - Widzę, że Kościół katolicki w Polsce mocno wtrąca się do życia politycznego. To, co napisałaś, przyda mi się na zajęciach z muzułmańskimi duchownymi. My we Francji już dawno zapomnieliśmy, ile szkody przynosi, gdy państwo i polityka mieszają się ze sobą. Z klerykalizmem politycznym rozprawiliśmy się sto lat temu. A nacjonalistyczną religijność w stylu waszego PiS, oglądamy tylko w telewizyjnych reportażach z odległych krajów.
      No cóż – mogłam jedynie odrzec – sporo mamy jeszcze do zrobienia, nawet przy bardziej miękkim niż francuski, łagodnym wariancie świeckości, który w Polsce wybraliśmy. Pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobił na mnie wywiad sprzed paru laty arcybiskupa Paryża Jean-Marie Lustigera i zdanie, jakie powiedział: „Kościół katolicki we Francji jest ubogi, ale wolny i uczciwy”.
Hierarchowie Kościoła obawiają się utraty tego, co mają, i „spadku znaczenia”. Rzeczywiście tracą obecnie wpływy.
Gubi ich pycha, egoizm, zakłamanie, intryganctwo polityczne.

Stawianie Kościołowi wymagań mogłoby paradoksalnie uratować go przed skostnieniem i inercją duchową, w jaką popadł.
       Ale to nie moja sprawa. To problem katolików i ich wiary.
Ja jestem bezwyznaniowa i szczęśliwa, że mam własnego wewnętrznego przewodnika moralnego. Myślę, że ów spadek znaczenia Kościoła w jego obecnym wydaniu jest nieunikniony. I oznacza otwarcie przestrzeni dla rozwijania duchowości poza instytucjami w poszukiwaniu głębszych prawd.
 
Jako dzieci wszechświata mamy prawo czerpać mądrość i dobro z nieograniczonej ilości źródeł.

I na koniec aktualny wiersz Ewy Szczawińskiej – Nierajskiej z Niepiekieł

                Gender

Elvis śpiewał : „ Love me tender”,
a Ty jesteś taki dżender,
gdy w fartuszku siekasz natkę.
- Czy nadajesz się na matkę ?
*

Oto słowo na niedzielę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz